Kraków, a osobliwie krakowski artysta Jacek Puget będą próbować nakłonić Konopnicką do zmiany słów „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz”, ta jednak nie chce wprowadzić poprawki. W rezultacie powstała w Krakowie pieśń nigdy nie zostanie naszym hymnem narodowym” – fragment dotyczący Roty przejęty z publikacji pt.
Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz!!! Odpowiedz. anonim73 Eee w sumie nie wiem co powiedzieć jest dobry tekst ViS jest mój> Odpowiedz.
zloty medalista w jebaniiu orkow w pasiece ;))ːwinter2019happygingerbreadː bogusz predator bogiem Hymn Nie rzucim ziemi skąd nasz ród! Nie damy pogrześć mowy. Polski my naród, polski lud, Królewski szczep Piastowy. Nie damy, by nas zgnębił wróg! Tak nam dopomóż Bóg! Tak nam dopomóż Bóg!
Vay Tiền Nhanh. Przez cały wczorajszy wieczór, bigoci, prawiczki i inne zaprzyjaźnione z nimi kłamczuszki zastanawiały się, jak ukryć sromotną pijarową porażkę i rozpad misternie konstruowanego wizerunku „nowoczesnej”, „praworządnej” i „patriotycznej” prawicy. Przez cały wieczór, główne strony ruchów neofaszystowskich milczały. Budowany mozolnie wizerunek rozpadł się pod ciężarem cechującej go obłudy – próby przekonania społeczeństwa, że nazi-skin w krawacie nie jest już nazi-skinem. No cóż, gdyby nie było blokady, być może by się to udało. Gdyby nie próba nabijania frekwencji marszu przez ogłoszenia umieszczane na dziesiątkach „autoryzowanych” forów klubów piłkarskich, może by dało radę. Ale aby przekonać się, kim są „autoryzowani” organizatorzy wyjazdu na Marsz Niepodległości, wystarczy spojrzeć na stronę "wyjazdy" i znajdujące się na niej linki. Poziom wypowiedzi na tych forach nie pozostawia wątpliwości, z kim mamy do czynienia. Jak się okazało, fasonu nie udało się utrzymać. Patrioci nie zdzierżyli i nasrali na nieskazitelną biel i czerwień. Trzeba jednak było coś wymyślić, by zakłamać rzeczywistość, zamiast – co wykluczone! - przyznać się do porażki. To oczywiście zrozumiałe ze względów psychologicznych – wszak wygodniej uwierzyć we własne kłamstwa, niż przyznać się do utraty twarzy. Na szczęście w Warszawie byli Niemcy! To uratowało sytuację! Bo Serbowie, Słowacy, Węgrzy i Ukraińcy mogą sobie być. Mogą sobie gloryfikować UPA, w końcu neofaszyści różnych nacji pogrzebali już topór wojenny pod hasłem „jeden naród, jedno państwo” i dogadali się już co do ewentualnych przyszłych czystek etnicznych, których nie przewidziała "Akcja Wisła". To nie jest żaden problem. Mogą sobie być Serbowie z Ruchu Narodowego 1389, zwolennicy siłowego zatrzymania Kosowa w ramach Serbii, zaprzeczający masakrom Muzułmanów w Srebrenicy. Czetnicy przecież mają swój niebagatelny wkład w myśl narodową Słowian i nie da się pominąć ich szczególnego zaangażowania w sprawę czystości rasowej, zwłaszcza od strony praktycznej. Ale Niemcy! Jakim prawem ich noga stanęła w ogóle na ziemi poświęconej krwią, itd... Jak sugeruje Bartosz Jóźwiak z Unii Polityki Realnej, „ściąganie do własnego kraju barbarzyńskie bojówek niemieckich aby atakowały polskich patriotów" powinno być karane karą śmierci. Słusznie. Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz. Polacy mogą z powodów ideologicznych próbować mordować, jak trzy tygodnie temu polscy neofaszyści próbowali zamordować w Toruniu naszego kolegę. Serbowie mogą brać udział w czystkach etnicznych i mordować Muzułmanów. Ba, nawet Ukraińcy mogą gloryfikować organizację, która mordowała Polaków. Ale Niemcy? Nawet nie mają prawa splunąć, choćby przez pomyłkę. Dziennikarz „Rzeczpospolitej” dokonał prawdziwego majstersztyku zakłamania. Do tego stopnia, że Jerzy Urban wydaje się przy nim naiwnym amatorem propagandy. Według zasady, że lepszy wróbel w garści, itd..., złapał szwabskiego wróbla za ogon i nie puścił. Dzielnie go dzierży, oj dzielnie! A cóż się stało na Nowym Świecie? Oddajmy głos samemu poszkodowanemu, w którego obronie tak dzielnie występuje niezbrukane, dziewicze medium polskiej prawicy: Fronda. W wywiadzie udzielonemu Frondzie, Jacek Nieszczerzewicz, uczestnik defilady historycznej, opowiada o dramacie, który stał się jego udziałem. - Byli młodzi ludzie ubrani na czarno zamaskowani w kapturach, w kominiarkach. To byli Niemcy, zaczęli nas komentować w języku niemieckim. Byli dobrze zorganizowani. Niemcy wyzywali nas, pracowałem w niemieckich firmach i znam brzydkie niemieckie słowa. Gdy przechodziłem obok nich, to jeden z nich splunął mi na mundur. Jak zareagowałeś? - Zagotowało się we mnie. Kiedy on splunął, to ja odpowiedziałem mu tym samym czyli naplułem na niego. Zatrzymałem się i próbowaliśmy rozmawiać. Chciałem mu powiedzieć, żeby się odczepił, on nie chciał i doszło między nami do szamotaniny. On się zamachnął na mnie, ja broniłem się kolbą karabinu. Próbował mi go wyrwać. Zaczęliśmy się bardziej szamotać. Przyjechała policja i rozdzieliła nas. Nasze chłopaki przestali maszerować i ruszyli za mną. Zamaskowani Niemcy jednak się nie ruszyli w obronie swojego kolegi. Rozdzieliła nas policja. Dobrze, że szybko zareagowała. Gdyby nie ona mogło by być gorąco. Nie jestem z tych co da się bić jakiemuś niemieckiemu gówniarzowi. Ilu było was, a ilu Niemców? - Nas było ok. 30 ich dużo więcej. Naszą przewagą byłyby jednak długie historyczne karabiny. W wyniku tego dramatycznego incydentu, polska policja aresztowała 110 osób (nie aresztowała jednak plujących patriotów – polska plwocina jest przecież legalna na terenie RP). Rozbite głowy przypadkowych przechodniów, zmasakrowanych przez bojówki Combat Adolf Hitler i dziesiątki policjantów rannych w wyniku ataku rasistowskich kibiców na policję na pl. Konstytucji zostały zbite w jeden emocjonalny zlepek, z którego wynika jedynie to, że wszystkiemu winni są Niemcy. Oto sposób, w jaki Wojciech Wybranowski opisał na łamach Rzeczpospolitej wydarzenia wczorajszego dnia, akcentując narodowość zatrzymanych (jak by można pominąć narodowość w gazecie o sympatiach narodowych?): Wczoraj na ulicach Warszawy doszło do starć z policją w wyniku, których zatrzymano 210 osób, w tym 95 obcokrajowców. 40 policjantów zostało lekko rannych. Do szpitali przewiezionych zostało 29 osób, które odniosły obrażenia. Prócz starć narodowców uczestniczących w "Marszu Niepodległości" z policją na pl. Konstytucji i pl. Na Rozdrożu, w stolicy doszło też do bójki przedstawicieli organizacji lewicowych z grupą narodowców na Nowym Świecie. Policja zaczęła rozdzielać obie strony; doszło wtedy do ataku na funkcjonariuszy. Przedstawiciele organizacji lewicowych, niektórzy w kapturach, zabarykadowali się w kawiarni. Po kilku godzinach zostali wyprowadzeni przez policjantów do furgonetek. Blisko połowa zadymiarzy zatrzymanych wczoraj przez policję podczas starć w Święto Niepodległości w Warszawie to lewaccy bojówkarze zza Odry. O ich planach wywołania rozróby w Warszawie uprzedzała „Rzeczpospolita". W piątek w Marszu Niepodległości maszerowali sympatycy konserwatywnej i narodowej prawicy działacze Młodzieży Wszechpolskiej i ONR, ale też prawicowi publicyści i politycy, z drugiej- organizacje lewackie i anarchistyczne, wsparte przez sympatyzujących z lewicą celebrytów skupione w Koalicji Porozumienie 11 listopada organizowały uliczną blokadę „faszystów". Dziennikarz pisze wprawdzie, że „świętowanie zakończyło się rozróbą zadymiarze zarówno z lewicy jak i uczestniczący w demonstracji po stronie prawicy zaatakowali funkcjonariuszy policji”, jednak zdecydowanie więcej miejsca i jadu poświęca incydentowi, który obył się bez krwi, aczkolwiek doszło do wymiany innych płynów fizjologicznych. Wybryki rasistowskich kiboli, kwituje jedym zdaniem: „Do starć lewaków i kiboli piłkarskich z policją doszło też już w trakcie Marszu Niepodległości. Bilans: kilkadziesiąt osób rannych w tym czterdziestu policjantów, zniszczone czternaście radiowozów”. Wytrawny ekspert od manipulacji, którym bez wątpienia jest pan Wybranowski, zdaje sobie oczywiście sprawę z faktu, że czytelnik zapamiętuje pierwszą podaną informację: "Niemcy biją patriotów". Aby uniknąć kłamstwa pełną gębą, może gdzieś tam pod koniec przyznać, że dymili również "ci dobrzy". Wrażenie, które miało zostać wywołane i tak przecież pozostanie. A faszyści i kurwiniści tylko się będą cieszyć: „Dobrze dojebał lewakom! Musieliśmy się publicznie odciąć od zadymiarzy z naszej strony, ale przecież wiadomo, że trzeba ich napierdalać!". Sam Kurwin, z typową dla siebie pewnością, że jego status osoby chorej na schizofrenię uchroni go przed prawnymi konsekwencjami jego czynów, oświadczył podczas dyskusji w Superstacji: "Sam przewróciłem policjanta. Prawdziwy mężczyzna powinien się bić." Po przeczytaniu artykułu w „Rzeczpospolitej” można odnieść wrażenie, że bijący się z policją na pl. Konstytucji byli Niemcami. To tylko w studiu Agory zamieniono programem graficznym flagi niemieckie na polskie, by rzucić potwarz na prawych patriotów. W związku z tym, należałoby zadać pytanie: czy tego dnia Kurwin Mickey był Niemcem? On sam zapewne tego nie wie. Trzeba by zapytać jego lekarzy.
Najstarsza wersja teksty Roty powstała w 1908 roku, kiedy Polska cierpiała z powodu zaborów. Jego autorką jest Maria Konopnicka. Poetka wyraziła w nim przejaw buntu i sprzeciwu wobec represji wprowadzanych przez zaborców. Utożsamiając się z rodakami, kobieta przyłączyła się do buntu Polaków przeciwko nasilającej polityce germanizacyjnej. Rota była więc „pieśnią protestu” skierowaną przeciwko zaborcom. Największą popularnością „Rota” cieszyła się po odzyskaniu przez Polskę Niepodległości, w 1918 roku. Słowa wiersza autorstwa Marii Konopnickiej zostały podłożone do muzyki zaaranżowanej specjalnie do tego celu przez Feliksa Nowowiejskiego. Pierwsze wykonanie utworu datuje się na 15 lipca 1910 roku. Pieśń została wówczas zaprezentowana przez chór, w skład którego wchodzili przedstawiciele wszystkich zaborów. Od tego momentu „Rota” kojarzona jest jako utwór muzyczny, śpiewany przy okazji świąt narodowych i wzniosłych wydarzeń państwowych. Tekst „Roty” Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród, Nie damy pogrześć mowy! Polski my naród, polski lud, Królewski szczep Piastowy, Nie damy, by nas zniemczył wróg… – Tak nam dopomóż Bóg! Do krwi ostatniej kropli z żył Bronić będziemy Ducha, Aż się rozpadnie w proch i pył Krzyżacka zawierucha. Twierdzą nam będzie każdy próg… – Tak nam dopomóż Bóg! Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, Ni dzieci nam germanił. Orężny wstanie hufiec nasz, Duch będzie nam hetmanił, Pójdziem, gdy zabrzmi złoty róg… – Tak nam dopomóż Bóg Nie damy miana Polski zgnieść Nie pójdziem żywo w trumnę W Ojczyzny imię, na jej cześć Podnosi czoła dumne Odzyska ziemi dziadów wnuk! - Tak nam dopomóż Bóg! Rota – geneza utworu XX wiek dla Polski był niezwykle trudnym czasem. Polacy zmagali się z licznymi represjami i ograniczeniami. W okupowanym przez zaborców kraju rodziły się silne nastroje patriotyczne. Pragnienie odzyskania suwerenności wyrażało się w wielu poczynaniach i aspektach życia, szczególnie w sztuce. Jednym z doskonałych przykładów jest właśnie Rota. Powstała w 1908 roku. Tekst został odrobinę zmodyfikowany w 1910 roku. Słowa są przejawem walki o niepodległość oraz ucieleśnieniem zaciekłości wzrastającej pośród społeczeństwa polskiego. Rota to przede wszystkim przyrzeczenie Polaków, zobowiązujące wszystkich obywateli do walki za ojczyznę aż do ostatniego tchu – „Do krwi ostatniej kropli z żył, Bronić będziemy Ducha”. Rota – gatunek literacki Rota reprezentuje lirykę patriotyczną. To gatunek literacki, w którym podmiot liryczny, czyli osoba mówiąca w wierszu wyraża własne przekonania, najgłębsze uczucia oraz pragnienia kłębiące się w jej sercu. Słowa pieśni pochwalnej wskazują na istnienie zbiorowego podmiotu lirycznego. Ten zabieg literacki, zastosowany przez autorkę podniósł jego rangę, a społeczeństwo zaczęło utożsamiać się z nim jak z hymnem. Czytając tekst Roty, towarzyszą nam podniosłe uczucia. Możemy odnaleźć w nim odniesienia do Boga, zawarte w zakończeniu każdej strofy – „Tak Nam dopomóż Bóg” jak również liczne metafory oraz słowa stanowiące patriotyczny apel i nawoływanie do walki o wolną ojczyznę. Miłość i bezgraniczne oddanie ojczyźnie oddane zostało we fragmencie: „Do krwi ostatniej kropli z żył, Bronić będziemy Ducha”. „ograniczenia” stosowane przez zabór pruski wzmagały Znaczenie tytułu Znaczenie tytułu jest bardzo wymowne. Słowo „Rota” oznacza bowiem przysięgę, zaprzysiężenie. Tekst wiersza autorstwa Marii konopnickiej jest zatem przejawem przyrzeczenia narodu polskiego, oznaczający bezgraniczną miłość i oddanie ojczyźnie.
Dodano: 18/12/2015 - Numer 1298 - Martin Schulz wyraźnie „przegina”. Swoimi ostatnimi wypowiedziami (pogróżkami?) w naszym kierunku sam wydaje świadectwo o sobie. Reprezentuje naród odpowiedzialny za zagładę dziesiątków milionów ludzi, w tym milionów Polaków. Większość hitlerowskich zbrodniarzy nigdy nie poniosła żadnej kary za grabieże w skali makro i masowe, perfekcyjnie zorganizowane zbrodnie ludobójstwa. Sam przewodniczący Parlamentu Europejskiego nie jest wzorem cnót, wykształcenia i dobrych manier. Osobiście będzie winien zagłady własnego narodu. Niemcy właśnie wprowadzają cenzurę internetu przed mową nienawiści. To oznacza, że żadne gwałty i przestępstwa muzułmańskich imigrantów nigdy i nigdzie nie ujrzą światła dziennego! Zachodnie narody zginą jak żaba gotowana na wolnym ogniu. My mamy swój rząd, swojego 83% pozostało do przeczytania: 17% GPC miesięcznie 25,00 zł 16,00 zł miesięcznie Miesięczny dostęp do wszystkich treści serwisu GPC - na 1 rok 299,00 zł 180,00 zł rocznie Dostęp przez rok do wszystkich treści serwisu Możliwość odsłuchiwania artykułów gdziekolwiek jesteś [NOWOŚĆ] Dostęp do wszystkich treści bieżących wydań "Gazety Polskiej Codziennie" Dostęp do archiwum "Gazety Polskiej Codziennie" Dostęp do felietonów on-line Cały Tusk – kiedy coś się dzieje, znika Trudno nie znaleźć w skandalu gorzowskim analogii do słynnej afery z pracą za seks w Samoobronie. Pani, która była prawdopodobnie mobbingowana i molestowana seksualnie, została zmuszona do wstąpienia... Gorzowska republika kolesi Zapewne słyszał pan o tzw. doktrynie Neumanna. To klasyk tej sytuacji. Uznano, że nic się nie dzieje, że jest tylko słowo przeciwko słowu. W mojej ocenie lubuscy politycy PO zbagatelizowali... Nękanie cywilów taktyką putinowców W czwartek rano rosyjscy najeźdźcy przeprowadzili zmasowane ataki rakietowe jednocześnie w kilku obwodach Ukrainy. Są zabici i ranni. Jeden z ostrzałów został dokonany z ... Wyścig dla pokoju Michał Kwiatkowski będzie wielkim faworytem w największym polskim wyścigu kolarskim Tour de Pologne, który w sobotę w Kielcach wystartuje już po raz 79. Forma zwycięzcy z 2018 r. jest jednak wielką... Komisarz Iustitii osądzi działacza Platformy Dyrektor WORD (i członek PO) złożył prywatny akt oskarżenia przeciwko kobiecie, która stawia mu zarzuty mobbingu i molestowania seksualnego. Sprawa trafiła do referatu sędzi Aleksandry...
nie będzie niemiec pluł nam w twarz tekst